poniedziałek, 13 października 2014

Rozdział 8

  *Kilka miesięcy później*
*Oczami Wiktorii*
 Czas płynął niesamowicie szybko. Już osiem miesięcy od oświadczyn Niall'a. Sarze Harry także oświadczył się, ale to dwa miesiące temu. 
   Przygotowania do ślubów trwają. Odbędą się tydzień po tygodniu. Najpierw ja, a tydzień później ona. Już szukamy sukienek, butów biżuterii. Zaproszenia powysyłane. Śluby już za 2 miesiące!
Już nie mogę się doczekać. Zapomniałam! Ceremonie odbędą się w ogrodzie  u chłopców. Ja i Sara już się wprowadziłyśmy do nich. 

  Laura powiedziała, chce zostać 'tu gdzie jestem jest mi dobrze'. 
Jej związek z Liam'em się rozpada. On się stara wszystko naprawić, ale to z nią coś nie tak. Z nikim na ten temat nie chce mówić... 
*Oczami Laury*
 Siedziałam sobie sama w domu, codziennie koło godziny piątej w południe odwiedzały mnie dziewczyny. Kawa, herbata ciasteczka. Jak zawsze. Chudłam. Coraz bardziej chudłam. Wieczorami umierałam z bólu. Głowa spadała mi z nieba na ziemię. A ciało miękło. Do ślubów dziewczyn coraz bliżej, a mi coraz ciężej wstać z łóżka. Z Liam'em pokłóciłam się na dobre. On mnie nie rozumie. Nikt mnie nie rozumie. Myślę o wyjeździe, do rodziców na tydzień. Ale jedyny wolny termin to od 16.12 do 05.01 nie chcę zawracać rodzicą tak długo głowy, a po za tym, wtedy są śluby. Nie mogę ich zostawić w tych ważnych dniach. Muszę wstać! Muszę się podnieść. Spadłam na dno, ale się podniosę...Muszę...Dla Liam'a....
 *Oczami Sary*
Wariuję! Boże co tu się dzieje! Nie mogę usiedzieć na miejscu! Masakra! Jeszcze trzeba zrobić tyle rzeczy, kupić suknie, buty... Terminy u fryzjera, szofer samochód, zaraz oszaleję! Wszyscy się odzywają oprócz Laury martwię się...


_____________________
C.D.N
przepraszam, totalny brak weny.


wtorek, 23 września 2014

Rozdział 7 cz.3

 *Oczami Sary*
Ten wieczór zaczynał się bardzo dziwnie. Jak każda z nas przygotowałam się do kolacji.



  Godzinę przed rozpoczęciem się spotkania, przyjechał po mnie Harry. Wiktoria już była w drodze z Niall'em,a Laura biegała po domu krzycząc :
L- Kurwa mać! No nie wyrobię się! Muszę się jeszcze wykąpać!

S- Laura! Spokojnie, oddychaj. I zapierdalaj się kurwa szykować!
W tamtym momencie zaczęła się szykować, na spokojnie.
*5 minut później*
L- Sara! Otwórz! Ktoś pukał!
S- Już idę, nie drzyj się tak!
Otworzyłam drzwi, stał tam Harry. Niezwykle wyglądający...
H- Cześć! Gotowa?
S- Tak chodź do środka pójdę tylko po torebkę do góry. A nie przejmuj się Laurą, dziewczyna się stresuje.
H- Okej, może będę czekał na zewnątrz?
S- Nie, nie zostań.
Laura biegała z góry na dół, krzyczała piszczała w koszulce ledwo zakrywającej tyłek. Było mi za nią tak bardzo wstyd.
Chwilę później byliśmy już na miejscu, w pięknej, eleganckiej restauracji. W zasadzie nie wiem po co ta cała kolacja. Będzie to bardzo dużo kosztowało. 
Kelner zaprowadził nas do stolika, był ogromny, miało tam się zmieścić dwadzieścia pięć osób. Kształt okrągły, piekne kwiaty na stole. Całość była w kolorach bieli i złota, a kwiaty to były goździki, w kolorze słodkiego różu. Na prawdę prze uroczo. 
Wszyscy już byli przy stole, oprócz Laury i Liam'a. Zaczęłam się o nich martwić. Przeprosiłam wszystkich i poszłam na dwór zadzwonić, aby dowiedzieć się kiedy będą i gdzie już są.
Na szczęście byli już przed restauracją.
*5 minut później*
*Oczami Wiktorii*
 Zapowiadał się niesamowity wieczór, każdy mówił, że wyglądam bardzo ładnie. Bardzo mnie to cieszy. Chciałam dobrze wyglądać tego wieczoru.

Kiedy siedzieliśmy przy stole Sara poszła zadzwonić. Kiedy wróciła na salę wszedł już Liam z Laurą. Szli za rękę, wyglądali całkiem nieźle. Przywitali się z każdym i kolacja się zaczęła. Niall powiedział kilka słów na powitanie gości. Porozmawialiśmy, napiliśmy się wina. W pewnym momencie kiedy jedliśmy deser mój chłopak popatrzył mi bardzo głęboko w oczy. Wszyscy wtedy siedzący przy stole skierowali oczy na nas. Zrobiło się cicho i niezręcznie. Niall złapał moją rękę i popatrzył się na wszystkich z bardzo szczerym uśmiechem.
I dodał- 
N- Każdy chyba już się domyśla, po co wszystkich tu zaprosiłem. Niektórzy z was, przyjechali tu z bardzo daleka. Dziękuję wam za przybycie, to dla mnie bardzo ważne. 
Uśmiechnęłam się, choć zastanawiałam się co ma nam do przekazania. Chyba tylko ja nie wiedziałam o co w tym wszystkim chodzi. Niall popatrzył na mnie wziął ponownie moją dłoń i zapytał patrząc głęboko w oczy.
N- Kochanie, jesteśmy już ze sobą od prawie trzech lat. Z każdym dniem czuję, że nie chcę bez Ciebie żyć, potrzebuję Cię. I może nie jestem za dobry w wymawianiu takich rzeczy to jedno mogę Ci powiedzieć szczerze i tylko tobie. Kocham Cię najbardziej na świecie, i chciałbym... abyś została moją żoną. Co ty na to?
Kurde, On jeszcze pyta co ja na to?!
W- Ty jeszcze pytasz? Kocham Cię!


* Oczami Harry'ego*
Świetnie! Niall się oświadczył, szykuje się weselicho! Teraz kolej na mnie.
Wstałem po tym jak przy stole uspokoiło. 
- Przepraszam, że przeszkadzam, ale też bym chciał coś powiedzieć.
Niall barcie gratuluję! Ale nie dlatego chciałem poprosić was wszystkich o uwagę. Sara, przyjaźnimy się, ale chciałbym Ci powiedzieć, że się zakochałem, w Tobie, chciałbym się Ciebie zapytać... Przy wszystkich. Czy chciałabyś spotykać się ze mną?
S- Harry, ale my się spotykamy...
H- Nie chodzi mi o przyjaźń.
S- Zaskoczyłeś mnie...
Wszyscy- Sakra! 
S- No dobrze! Harry chcę się z Tobą spotykać! Bardzo chcę!  Czekałam na tę chwilę tyle czasu...
Długo zajmują Ci te sprawy czasu...
_____________________________
C.D.N 

poniedziałek, 22 września 2014

Rozdział 7 cz 2

- Oczami Laury- 
Wybiła 18:00 za pięć minut ma przyjechać po mnie Liam. Stresuję się, Sara i Wiktoria już są na miejscu, a kolacja już się zaczęła. 
 Pomalowałam się, ubrałam sukienkę i buty:


Ledwo co zeszłam na dół i zadzwonił dzwonek do drzwi,
to był On, ubrany jak na jakieś wesele... Czułam się przy nim jak jakaś wieśniara.
Li- Cześć, jesteś już gotowa? Wyglądasz zjawiskowo.
L- Tak jestem już gotowa, możemy już iść. Tylko zamknę dom.
Li- Dobrze więc ja będę czekał w samochodzie.
Poszedł, boże, ale mi się trzęsą ręce. 
Pozamykałam okna i drzwi, włączyłam alarm wzięłam klucze i zamknęłam drzwi na wszystkie możliwe zamki.  
Kiedy się obróciłam udając się do samochodu poczułam się dziwnie niezręcznie, no tak odwalona w najwyższych szpilkach idę do jednego z najdroższych aut. Co mogą sobie pomyśleć sąsiedzi? 
Weszłam do samochodu i od razu zapytałam:
L- Liam, dzwonili do Ciebie może... - Nie dokończyłam, przerwał mi.
Li- Tak dzwonili, ale bez obaw powiedzieli, że poczekają na nas.
L- Po co ta cała kolacja? Nie mogliśmy zjeść coś w domu?
Li- Gdybyś wiedziała o co chodzi to byś nie pytała.
L- O co Ci teraz chodzi?
Li- Chodzi mi o to, że jest bardzo ważna okazja, dlatego jest ta kolacja.
L- No dobrze, a mogę wiedzieć jaka to kolacja?
Li- Domyśl się, po co Niall by organizował taką kolację i zapraszał rodzinę swoją i Wiktorii. Są już razem prawie trzy lata.
L- Nie gadaj, że... - I znów nie do kończyłam, czemu ten cham mi przerywa!
Li- Tak, tak! Niall chce się oświadczyć! 
L- Dziękuję. - No i już się nie odzywam, boże, niech znów mi przerwie to nie wiem co mu zrobię!
Li- Czemu tak o wszystko pytasz, nikt Tobie nic nie powiedział?
L- A czy jakby ktoś mi powiedział to bym Cię...- Tak tak znów mi przerwał! Ale w jaki sposób, kiedy ja chciałam się rozwinąć On tak po prostu mnie pocałował.

Li- Pocałowała? Hm... Sądzę, ze tak, właśnie teraz też się ze mną całowałaś.
L- To było z zaskoczenia! Dlaczego mi to robisz?
Li- Przepraszam, nie umiem powiedzieć Ci tego, co bym bardzo chciał...Po prostu nie potrafię, czuję, że mam kluskę w gardle... Za każdym razem jak próbuję...
L- Boże, Liam, co próbujesz mi teraz powiedzieć?
Li- Jak myślisz co?
 Po dłuższym patrzeniu mu prosto w oczy, powiedziałam.
L- Kocham Cię ty cholerny dupku!
A teraz jedź szybko do tej piepszonej restauracji!  Wieczność na nas czekać nie będą!
Liam zaczął się śmiać.
Li- Taaa... Też Cię Kocham...

niedziela, 21 września 2014

Rozdział 7 cz1

-Oczami Wiktorii-
  Pięć minut po wejściu Liam'a do góry usłyszeliśmy trzaśnięcie drzwiami. Nie wiem o co się tam stało, nie było ani krzyków, ani niczego innego. Poszłam do góry z myślą, że zastanę Liama przed drzwiami pokoju...ale nikogo tam nie było. Postanowiłam zejść na dół, po Niall'a. Chce ich zostawić w domu na godzinę i zobaczyć jak to wszystko się potoczy. 
W- Niall kochanie, chodź ze mną do sklepu, proszę Cię sama sobie nie poradzę.
N- No dobrze, tylko wezmę klucze.
W- Sara, Harry, chcecie coś ze sklepu?
S- Jak byś mogła kup mi te płatki na rano.
W- No dobrze, Harry, a ty chcesz coś?
H- No jak byś mogła, to kup mi trzy Twixy bo już mi się kończą.
N- Okej, to jedziemy? 

W- Tak, tak tylko wiesz co Niall ja może jeszcze pójdę się przebrać, jestem cała brudna, nie wiem w jakiejś mazi...
N- Będę czekał w aucie.
- Oczami Harry'ego-
Położyłem się na kanapie przed telewizorem, nic dziwnego zawsze się tak kładę, u dziewczyn czujemy się jak u siebie, tak samo jak one u nas. Dobrze, że tak się dogadujemy.
 Usnąłem, kiedy się przebudziłem było już ciemno, w telewizorze leciał jakieś show. Chciałem się obrócić na drugi bok, ale kosmyk włosów zaczął mnie łaskotać, obróciłem głowę i zobaczyłem Sarę, spała tak słodko... Nie miałem serca ją budzić. Przytuliłem ją, i pocałowałem w czoło. 
 Nawet nie zdążyłem usnąć, bo po chwili wpadł z krzykiem Niall do domu i trzasnął drzwiami, za nim wpadła Wiktoria i się zaczeła głośno śmiać. 
N- Wasz pan przyszedł! Ruszać szanowne dupy i zwijać się do domu!
Sara się obudziła, Liam z Laurą zbiegli na dół zobaczyć co się dzieje.
N- No widzę, że wszyscy są już na dole, to super chłopaki, jedziemy do domu.
* 10 minut później*
*Oczami Sary*
Chłopaki już pojechali. Byłam bardzo zmęczona, kiedy zobaczyłam Harry;ego na kanapie śpiącego położyłam się obok i usnęłam, a kiedy się obudziłam, byłam w niego wtulona. Czułam się niebywale dobrze i bezpiecznie, serce przy nim się uspokajało, a jednocześnie biło jak szalone.  Niesamowite uczucie można powiedzieć, że nie powtarzalne.
*Oczami Laury*
*kilka tygodni później*
 Mijały tygodnie, dni leciały jak wiatr, ja i Liam'em nie jesteśmy razem. Sara z Harry'm, ciężko powiedzieć ponieważ spotykają się całują przytulają, chodzą za rękę ulicami Londynu, ale wciąż nie było tego pytania. Dzisiaj Niall zaprosił nas wszystkich na kolację, dostaliśmy zaproszenia, o dziwno nie były one zapisane normalnie pojedynczo tylko parami, zostałam zaproszona z Liam'em, Sara z Harrym, Zayn z Perrie, Louis z Eleanor no i on z Wiktorią.
Mieliśmy się szykownie ubrać, ponieważ szliśmy na kolację do jednej z najdroższych restauracji w mieście. Wiedziałam, że coś się szykuje. Niall zaprosił w tajemnicy swoich bliskich oraz Wiktorii. 



sobota, 13 września 2014

Rozdział 6 cz.3


Chcesz się lepiej wczuć w rozdział? Włącz tą piosenkę! ;'))

_______________________________________
  
 *Oczami Sary*
 To dziwne, przecież była taka zawiedziona jak wychodziłyśmy, znudzona, zapłakana, można powiedzieć, że wręcz zmieszana...
 Bez pukania weszłam do jej pokoju razem z Wiktorią. Co zobaczyłyśmy? Hm... Paczkę papierosów otwarte wino, w połowie wypite, dwie lampki i Laurę. To był dziwny widok. Przecież Ona nie na widzi osób które palą, wypić lubi, ale tylko z towarzystwem... Poszłam sprawdzić czy jest ktoś po za nami w mieszkaniu. Nikogo nie było. Wróciłam do Wiktorii i Laury.
S- Co tu robią dwie lampki wina Laura?
L- ...
W- Papierosy? Masz jakiegoś gościa?
L- Nie, nie, wzięłam dwie lampki wina bo nie mogłam się zdecydować z której pić, muzykę włączyłam na poprawienie humoru, ale mi nie wyszło. Dlatego poszłam do sklepu po papierosy. Kiedy otworzyłam to wino, po prostu zaczęłam się śmiać. Chyba popadam w depresję... - Zaczęła się śmiać. 
  Nie wiem dlaczego, ale mam przeczucie, że ani Ona ani Liam sobie nie radzą z tą sytuacją. Każdemu zależy, ale nikt nie umie się do tego przyznać. Samo patrzenie na ból przyjaciół rozsadza od środka. Laura wyglądała okropnie. Tusz spływał jej z oczu, miała ubraną na sobie koszulę w kratę Liam'a i czarne zakolanówki. W  pewnym momencie wyszła z pokoju Wiktoria. Poszłam wtedy za nią.
 * Oczami Wiktorii *
Już dłużej nie mogłam wytrzymać patrzeć na to. Wyszłam z pokoju i wyciągnęłam telefon z kieszeni spodni. Zaraz za mną wyszła z pokoju Sara, zostawiając Laurę samą. 
S- Co się dzieje?
W- Nie wiem... Dzwonię do Niall'a.
S- Po co akurat w tym momencie Niall?
W- Zobaczysz...


W- Niall? Kochanie mógłbyś przyjechać?
N- Tak, coś się stało?
W- Ale jesteś teraz w domu z chłopakami?
N- Jestem w domu, ale Louis i Zayn pojechali do wesołego miasteczka z dziewczynami. 
W- To weź ze sobą koniecznie Liam'a
W tym momencie Sara poszła do pokoju gdzie siedziała Laura.
W- A i Harry'ego koniecznie też!
N- Nie mów, że bawisz się w swatkę...
W- Niall, kochanie nie bawię się w żadną swatkę, po prostu sądzę, że Liam'owi i Laurze to się przyda, a Harry mógł by też się streszczać. Będziemy czekać wchodź bez pukania, klucz jest pod chodniczkiem przed wejściem.
N- No dobrze, postaram się być jak najszybciej. 
W- Kocham Cię.
N- Ja Ciebie też, do zobaczenia.
* Oczami Harry'ego *
Siedziałem spokojnie sobie na blacie kuchennym kiedy do pomieszczenia wszedł Niall.
N- Zbieraj się.
H- Po co? 
N- Jedziemy do dziewczyn, a po za tym musimy zabrać tam Liama.
H- Chcesz zginąć? Przecież On nas zje jak wejdziemy do jego pokoju.
N- Mało mnie to obchodzi. Ruszaj się!


Byłem w wielkim szoku kiedy powiedział tak do mnie Niall. Zawsze był miły i potulny, a tu wylatuje z takim tekstem. Cóż, ubrałem się i poszedłem do pokoju Liama. Kazałem mu się zwijać, mówiąc, że jedziemy do dziewczyn. 
Był zdziwiony, podniósł głowę do góry i powiedział:
Li- Po co? Po co mam tak jechać? - Po jego głosie było słychać, że ledwo się trzyma.
W tamtym momencie stwierdziłem, że to konieczne. Pobiegłem na dół po jego buty i kurtkę.
Rzuciłem mu tym w twarz. Krzyczałem, już mnie rozsadziło. Nie wiem dlaczego, sam to przeżywam. 
H- Ty się pytasz po co?! Jedziemy tam w twoim interesie! Rusz się w końcu! Nie będziemy na Ciebie czekać wieczność! A tym bardziej jakakolwiek dziewczyna! Za dziesięć minut masz być w aucie!
Wyszedłem z jego pokoju i trzasnąłem drzwiami.
*10 minut później*
N-Liam idziesz czy mamy jechać sami?!
Li- Już idę... - schodząc powoli po schodach.
Poszliśmy do garażu, Liam usiadł do tyłu, ja jako pasażer,a Niall kierowca. 
Kiedy dotarliśmy do ich domu, pozamykaliśmy auto i weszliśmy do mieszkania. Na dół zeszła Wiktoria i Sara. Liam poszedł niepewnie po schodach do góry. Miałem nadzieję, że w końcu wszystko się wyjaśni. 
*Oczami Liama*
Nie wiem, naprawdę nie mam pojęcia, po co ja tam do cholery poszedłem?!
Można to nazwać jakimś przeczuciem? 
Akurat jak doszedłem do łazienki wyszła z niej Laura.
W mojej koszuli... Stanęła naprzeciw mnie i patrzyła. Do oczu zbierały się jej łzy. Sam miałem ochotę się rozpłakać. Zrobiła niepewny krok w moją stronę. Wglądało jakby chciała coś powiedzieć, ale jednocześnie nie miała odwagi.
Po chwili szybko się wycofała dwa kroczki do tyłu zakładając ręce na klatkę piersiową.
L- Po co przyszedłeś?!
Podszedłem  do niej, na co ona popatrzyła mi głęboko w oczy. Poczułem jakby cały świat stanął mi przed oczami. 
Nawet nie wiem kiedy to się stało, ale gdy otworzyłem oczy była wtulona we mnie. A mi pociekły łzy po policzkach. Na co dodała...



piątek, 12 września 2014

UWAGA! WAŻNE!

 Chyba już każdy z nas słyszał, że nasz kraj jest na liście oczekujących, na koncert naszych idoli. Nie ma jeszcze oficjalnie potwierdzonego faktu, że zamierzają nas odwiedzić. Chodzi plotka, że nasz ukochany zespół ma zamiar nas odwiedzić 25 kwietnia 2015/ #INFO_NIE_POTWIERDZONE!
 Tak czy siak, zwracam się z prośbą o dodawanie poniższego zdjęcia na instagramy, blogi, stronki o One Direction, twitterach. Musimy zrobić wszystko, aby było o nas bardzo głośno na świecie!

Mam nadzieje, że zrobimy furorę na ziemi!

czwartek, 11 września 2014

Rozdział 6 cz.2

 *Oczami Wiktorii*
Laura siedziała zamurowana, Sara z resztą też.
Nie dziwię się im, powinnam im powiedzieć to już dawno temu, a przynajmniej Sarze, nie wiem jak bym zareagowała na taką informację, jeśli chodziłoby o mnie i Niall'a. 
L- Dobra dziewczyny, wygląda na to, że robił sobie ze mnie żarty.
S- Nie nie robił... Myślisz, że powiedział by takie coś w obecności chłopaków i Wiktorii?
Ja jakoś nie sądzę. 
W- Mam powiedzieć Niall'owi, żeby z nim o tym porozmawiał?
W tamtym momencie zadzwonił dzwonek do drzwi. Poszłam otworzyć, w drzwiach stał Liam.
Li- Cześć Wiktoria, jest może Laura?
W- Liam... Chyba musimy porozmawiać...
Wejdź i idź do kuchni.
*W tym samym czasie Sara i Laura pobiegły do jednego z pokoi*
Rozejrzałam się i upewniłam, że jesteśmy sami na dole.
Po chwili zaczęłam go wypytywać...
W- No to proszę, Liam... Mam rozumieć, że zapomniałeś o naszej umowie...
Li- Właśnie. Tak dokładnie, przyszedłem w tej sprawie...
Możesz mi powiedzieć, gdzie jest Laura?
W- Um... Nie wiem, czy będzie chciała z Tobą rozmawiać... 
Li- Dlaczego? Coś się stało?
W- Liam bo zaraz Ci jebnę.
Obrócił się, po prostu się obrócił i pobiegł po schodach do góry, zachowywał się jak desperat, biegał po wszystkich pokojach otwierając  każde drzwi po kolei i wołając jej imię. Kiedy podszedł do ostatnich drzwi, nie wbiegał, zapukał i uroczym głosem, zapytał :
- Wszystko w porządku kochanie?
L- Nie, nic nie jest w porządku! Dlaczego kochanie, co ty sobie w ogóle wyobrażasz! Możesz mi powiedzieć kim dla Ciebie jestem?!
-Powiedziała otwierając drzwi przed Liam'em.


*Oczami Liama*
To było straszne, zapłakane oczy, mokre policzki i usta, które drżały i nie wiedziały czy się uśmiechać, czy wybuchnąć. Dziwnie się czułem, stojąc przed nią, to jest ta pieprzona bezsilność, chciałbym dużo powiedzieć, dużo pokazać, ale nie potrafię. Boję się, że wszystko co się dzieje wokół mnie to jeden wielki żart!


Li- Możemy porozmawiać? Tak sam na sam... Sami, rozumiesz...
L- No dobrze, to może chodźmy do...
S- Wejdźcie do pokoju, już wychodzę, nie będę przeszkadzać...
Li- Dziękuję...
S- Nie masz jeszcze za co.
Weszliśmy do pokoju. Usiedliśmy na łóżku.
L- To o czym chciałeś rozmawiać?
Li- Bo wiesz... Nie przychodzi mi łatwo to powiedzieć. Zbieram się do tego od sześciu miesięcy...
L- No mów dalej, słucham Cię.

Li- Kocham Cię! 
<Brawo Liam w końcu to kurwa powiedziałeś!>
L- ...
Li- To co robiłem dotychczas, każdy gest w twoją stronę, to nie było dla żartu, ani przez przypadek. Zależy mi na Tobie, jak na nikim innym. 
L- Nie wiem co powiedzieć...
Może... Może, to odpowiedni moment. 
Liam... Potrzebuję czasu, muszę to przemyśleć. Czy to w ogóle ma sens?
Proszę Cię, zostaw mnie samą.
Li- Dobrze, ale między nami wszystko w porządku?
L- Tak, tak. W porządku.

*Oczami Sary*
Kiedy z Wiktorią siedziałyśmy na kanapie, po schodach zbiegł Liam, nie wyglądał na zadowolonego. 
Wybiegł jak poparzony, dodając ' cześć wam' przy otwieraniu drzwi.
Szybko pobiegłyśmy do pokoju, w którym siedziała Laura. Była w kącie koło szafy, skulona, zapłakana.
Usiadłyśmy obok niej, mocno się wtulając.
*Trzy dni później*
Umówiłam się z Harry'm i Niall'em na spacer po parku, Wiktoria wtedy była w domu, a Laura pojechała na zakupy.
Czekałam speszona koło ławki. Niall i Harry się spóźniali. Po chwili zadzwoniła do mnie Wiktoria. Powiedziała, żebym przyszła do pobliskiej kawiarenki. Tam czeka na mnie Harry i Niall, a ona zaraz się do nas przyłączy.
Kiedy usiadłam koło nich Hazz zachowywał się nie naturalnie. Nie wiedziałam o co im chodzi. Wszyscy powariowali. Nie potrzebowałam długo, aby się dowiedzieć o co tak na prawdę chodziło.
W ciągu kilku sekund dowiedziałam się, ze Liam majaczy. Nie je, nie pije, nawet nie wychodzi z domu. W tym całym spotkaniu chodziło o to, żeby powiedzieć Laurze, żeby tylko się do niego odezwała, bo właśnie tego On potrzebował. Totalnie nie wiedziałam co robić. 
Kiedy przyszłyśmy do domu była cisza, wchodząc kolejno po schodkach ku  górze było coraz głośniej... Śmiechy, muzyka i dziwne odgłosy, dobiegające z Laury pokoju...
_____________________________
C.D.N