poniedziałek, 22 września 2014

Rozdział 7 cz 2

- Oczami Laury- 
Wybiła 18:00 za pięć minut ma przyjechać po mnie Liam. Stresuję się, Sara i Wiktoria już są na miejscu, a kolacja już się zaczęła. 
 Pomalowałam się, ubrałam sukienkę i buty:


Ledwo co zeszłam na dół i zadzwonił dzwonek do drzwi,
to był On, ubrany jak na jakieś wesele... Czułam się przy nim jak jakaś wieśniara.
Li- Cześć, jesteś już gotowa? Wyglądasz zjawiskowo.
L- Tak jestem już gotowa, możemy już iść. Tylko zamknę dom.
Li- Dobrze więc ja będę czekał w samochodzie.
Poszedł, boże, ale mi się trzęsą ręce. 
Pozamykałam okna i drzwi, włączyłam alarm wzięłam klucze i zamknęłam drzwi na wszystkie możliwe zamki.  
Kiedy się obróciłam udając się do samochodu poczułam się dziwnie niezręcznie, no tak odwalona w najwyższych szpilkach idę do jednego z najdroższych aut. Co mogą sobie pomyśleć sąsiedzi? 
Weszłam do samochodu i od razu zapytałam:
L- Liam, dzwonili do Ciebie może... - Nie dokończyłam, przerwał mi.
Li- Tak dzwonili, ale bez obaw powiedzieli, że poczekają na nas.
L- Po co ta cała kolacja? Nie mogliśmy zjeść coś w domu?
Li- Gdybyś wiedziała o co chodzi to byś nie pytała.
L- O co Ci teraz chodzi?
Li- Chodzi mi o to, że jest bardzo ważna okazja, dlatego jest ta kolacja.
L- No dobrze, a mogę wiedzieć jaka to kolacja?
Li- Domyśl się, po co Niall by organizował taką kolację i zapraszał rodzinę swoją i Wiktorii. Są już razem prawie trzy lata.
L- Nie gadaj, że... - I znów nie do kończyłam, czemu ten cham mi przerywa!
Li- Tak, tak! Niall chce się oświadczyć! 
L- Dziękuję. - No i już się nie odzywam, boże, niech znów mi przerwie to nie wiem co mu zrobię!
Li- Czemu tak o wszystko pytasz, nikt Tobie nic nie powiedział?
L- A czy jakby ktoś mi powiedział to bym Cię...- Tak tak znów mi przerwał! Ale w jaki sposób, kiedy ja chciałam się rozwinąć On tak po prostu mnie pocałował.

Li- Pocałowała? Hm... Sądzę, ze tak, właśnie teraz też się ze mną całowałaś.
L- To było z zaskoczenia! Dlaczego mi to robisz?
Li- Przepraszam, nie umiem powiedzieć Ci tego, co bym bardzo chciał...Po prostu nie potrafię, czuję, że mam kluskę w gardle... Za każdym razem jak próbuję...
L- Boże, Liam, co próbujesz mi teraz powiedzieć?
Li- Jak myślisz co?
 Po dłuższym patrzeniu mu prosto w oczy, powiedziałam.
L- Kocham Cię ty cholerny dupku!
A teraz jedź szybko do tej piepszonej restauracji!  Wieczność na nas czekać nie będą!
Liam zaczął się śmiać.
Li- Taaa... Też Cię Kocham...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz