sobota, 13 września 2014

Rozdział 6 cz.3


Chcesz się lepiej wczuć w rozdział? Włącz tą piosenkę! ;'))

_______________________________________
  
 *Oczami Sary*
 To dziwne, przecież była taka zawiedziona jak wychodziłyśmy, znudzona, zapłakana, można powiedzieć, że wręcz zmieszana...
 Bez pukania weszłam do jej pokoju razem z Wiktorią. Co zobaczyłyśmy? Hm... Paczkę papierosów otwarte wino, w połowie wypite, dwie lampki i Laurę. To był dziwny widok. Przecież Ona nie na widzi osób które palą, wypić lubi, ale tylko z towarzystwem... Poszłam sprawdzić czy jest ktoś po za nami w mieszkaniu. Nikogo nie było. Wróciłam do Wiktorii i Laury.
S- Co tu robią dwie lampki wina Laura?
L- ...
W- Papierosy? Masz jakiegoś gościa?
L- Nie, nie, wzięłam dwie lampki wina bo nie mogłam się zdecydować z której pić, muzykę włączyłam na poprawienie humoru, ale mi nie wyszło. Dlatego poszłam do sklepu po papierosy. Kiedy otworzyłam to wino, po prostu zaczęłam się śmiać. Chyba popadam w depresję... - Zaczęła się śmiać. 
  Nie wiem dlaczego, ale mam przeczucie, że ani Ona ani Liam sobie nie radzą z tą sytuacją. Każdemu zależy, ale nikt nie umie się do tego przyznać. Samo patrzenie na ból przyjaciół rozsadza od środka. Laura wyglądała okropnie. Tusz spływał jej z oczu, miała ubraną na sobie koszulę w kratę Liam'a i czarne zakolanówki. W  pewnym momencie wyszła z pokoju Wiktoria. Poszłam wtedy za nią.
 * Oczami Wiktorii *
Już dłużej nie mogłam wytrzymać patrzeć na to. Wyszłam z pokoju i wyciągnęłam telefon z kieszeni spodni. Zaraz za mną wyszła z pokoju Sara, zostawiając Laurę samą. 
S- Co się dzieje?
W- Nie wiem... Dzwonię do Niall'a.
S- Po co akurat w tym momencie Niall?
W- Zobaczysz...


W- Niall? Kochanie mógłbyś przyjechać?
N- Tak, coś się stało?
W- Ale jesteś teraz w domu z chłopakami?
N- Jestem w domu, ale Louis i Zayn pojechali do wesołego miasteczka z dziewczynami. 
W- To weź ze sobą koniecznie Liam'a
W tym momencie Sara poszła do pokoju gdzie siedziała Laura.
W- A i Harry'ego koniecznie też!
N- Nie mów, że bawisz się w swatkę...
W- Niall, kochanie nie bawię się w żadną swatkę, po prostu sądzę, że Liam'owi i Laurze to się przyda, a Harry mógł by też się streszczać. Będziemy czekać wchodź bez pukania, klucz jest pod chodniczkiem przed wejściem.
N- No dobrze, postaram się być jak najszybciej. 
W- Kocham Cię.
N- Ja Ciebie też, do zobaczenia.
* Oczami Harry'ego *
Siedziałem spokojnie sobie na blacie kuchennym kiedy do pomieszczenia wszedł Niall.
N- Zbieraj się.
H- Po co? 
N- Jedziemy do dziewczyn, a po za tym musimy zabrać tam Liama.
H- Chcesz zginąć? Przecież On nas zje jak wejdziemy do jego pokoju.
N- Mało mnie to obchodzi. Ruszaj się!


Byłem w wielkim szoku kiedy powiedział tak do mnie Niall. Zawsze był miły i potulny, a tu wylatuje z takim tekstem. Cóż, ubrałem się i poszedłem do pokoju Liama. Kazałem mu się zwijać, mówiąc, że jedziemy do dziewczyn. 
Był zdziwiony, podniósł głowę do góry i powiedział:
Li- Po co? Po co mam tak jechać? - Po jego głosie było słychać, że ledwo się trzyma.
W tamtym momencie stwierdziłem, że to konieczne. Pobiegłem na dół po jego buty i kurtkę.
Rzuciłem mu tym w twarz. Krzyczałem, już mnie rozsadziło. Nie wiem dlaczego, sam to przeżywam. 
H- Ty się pytasz po co?! Jedziemy tam w twoim interesie! Rusz się w końcu! Nie będziemy na Ciebie czekać wieczność! A tym bardziej jakakolwiek dziewczyna! Za dziesięć minut masz być w aucie!
Wyszedłem z jego pokoju i trzasnąłem drzwiami.
*10 minut później*
N-Liam idziesz czy mamy jechać sami?!
Li- Już idę... - schodząc powoli po schodach.
Poszliśmy do garażu, Liam usiadł do tyłu, ja jako pasażer,a Niall kierowca. 
Kiedy dotarliśmy do ich domu, pozamykaliśmy auto i weszliśmy do mieszkania. Na dół zeszła Wiktoria i Sara. Liam poszedł niepewnie po schodach do góry. Miałem nadzieję, że w końcu wszystko się wyjaśni. 
*Oczami Liama*
Nie wiem, naprawdę nie mam pojęcia, po co ja tam do cholery poszedłem?!
Można to nazwać jakimś przeczuciem? 
Akurat jak doszedłem do łazienki wyszła z niej Laura.
W mojej koszuli... Stanęła naprzeciw mnie i patrzyła. Do oczu zbierały się jej łzy. Sam miałem ochotę się rozpłakać. Zrobiła niepewny krok w moją stronę. Wglądało jakby chciała coś powiedzieć, ale jednocześnie nie miała odwagi.
Po chwili szybko się wycofała dwa kroczki do tyłu zakładając ręce na klatkę piersiową.
L- Po co przyszedłeś?!
Podszedłem  do niej, na co ona popatrzyła mi głęboko w oczy. Poczułem jakby cały świat stanął mi przed oczami. 
Nawet nie wiem kiedy to się stało, ale gdy otworzyłem oczy była wtulona we mnie. A mi pociekły łzy po policzkach. Na co dodała...



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz