wtorek, 23 września 2014

Rozdział 7 cz.3

 *Oczami Sary*
Ten wieczór zaczynał się bardzo dziwnie. Jak każda z nas przygotowałam się do kolacji.



  Godzinę przed rozpoczęciem się spotkania, przyjechał po mnie Harry. Wiktoria już była w drodze z Niall'em,a Laura biegała po domu krzycząc :
L- Kurwa mać! No nie wyrobię się! Muszę się jeszcze wykąpać!

S- Laura! Spokojnie, oddychaj. I zapierdalaj się kurwa szykować!
W tamtym momencie zaczęła się szykować, na spokojnie.
*5 minut później*
L- Sara! Otwórz! Ktoś pukał!
S- Już idę, nie drzyj się tak!
Otworzyłam drzwi, stał tam Harry. Niezwykle wyglądający...
H- Cześć! Gotowa?
S- Tak chodź do środka pójdę tylko po torebkę do góry. A nie przejmuj się Laurą, dziewczyna się stresuje.
H- Okej, może będę czekał na zewnątrz?
S- Nie, nie zostań.
Laura biegała z góry na dół, krzyczała piszczała w koszulce ledwo zakrywającej tyłek. Było mi za nią tak bardzo wstyd.
Chwilę później byliśmy już na miejscu, w pięknej, eleganckiej restauracji. W zasadzie nie wiem po co ta cała kolacja. Będzie to bardzo dużo kosztowało. 
Kelner zaprowadził nas do stolika, był ogromny, miało tam się zmieścić dwadzieścia pięć osób. Kształt okrągły, piekne kwiaty na stole. Całość była w kolorach bieli i złota, a kwiaty to były goździki, w kolorze słodkiego różu. Na prawdę prze uroczo. 
Wszyscy już byli przy stole, oprócz Laury i Liam'a. Zaczęłam się o nich martwić. Przeprosiłam wszystkich i poszłam na dwór zadzwonić, aby dowiedzieć się kiedy będą i gdzie już są.
Na szczęście byli już przed restauracją.
*5 minut później*
*Oczami Wiktorii*
 Zapowiadał się niesamowity wieczór, każdy mówił, że wyglądam bardzo ładnie. Bardzo mnie to cieszy. Chciałam dobrze wyglądać tego wieczoru.

Kiedy siedzieliśmy przy stole Sara poszła zadzwonić. Kiedy wróciła na salę wszedł już Liam z Laurą. Szli za rękę, wyglądali całkiem nieźle. Przywitali się z każdym i kolacja się zaczęła. Niall powiedział kilka słów na powitanie gości. Porozmawialiśmy, napiliśmy się wina. W pewnym momencie kiedy jedliśmy deser mój chłopak popatrzył mi bardzo głęboko w oczy. Wszyscy wtedy siedzący przy stole skierowali oczy na nas. Zrobiło się cicho i niezręcznie. Niall złapał moją rękę i popatrzył się na wszystkich z bardzo szczerym uśmiechem.
I dodał- 
N- Każdy chyba już się domyśla, po co wszystkich tu zaprosiłem. Niektórzy z was, przyjechali tu z bardzo daleka. Dziękuję wam za przybycie, to dla mnie bardzo ważne. 
Uśmiechnęłam się, choć zastanawiałam się co ma nam do przekazania. Chyba tylko ja nie wiedziałam o co w tym wszystkim chodzi. Niall popatrzył na mnie wziął ponownie moją dłoń i zapytał patrząc głęboko w oczy.
N- Kochanie, jesteśmy już ze sobą od prawie trzech lat. Z każdym dniem czuję, że nie chcę bez Ciebie żyć, potrzebuję Cię. I może nie jestem za dobry w wymawianiu takich rzeczy to jedno mogę Ci powiedzieć szczerze i tylko tobie. Kocham Cię najbardziej na świecie, i chciałbym... abyś została moją żoną. Co ty na to?
Kurde, On jeszcze pyta co ja na to?!
W- Ty jeszcze pytasz? Kocham Cię!


* Oczami Harry'ego*
Świetnie! Niall się oświadczył, szykuje się weselicho! Teraz kolej na mnie.
Wstałem po tym jak przy stole uspokoiło. 
- Przepraszam, że przeszkadzam, ale też bym chciał coś powiedzieć.
Niall barcie gratuluję! Ale nie dlatego chciałem poprosić was wszystkich o uwagę. Sara, przyjaźnimy się, ale chciałbym Ci powiedzieć, że się zakochałem, w Tobie, chciałbym się Ciebie zapytać... Przy wszystkich. Czy chciałabyś spotykać się ze mną?
S- Harry, ale my się spotykamy...
H- Nie chodzi mi o przyjaźń.
S- Zaskoczyłeś mnie...
Wszyscy- Sakra! 
S- No dobrze! Harry chcę się z Tobą spotykać! Bardzo chcę!  Czekałam na tę chwilę tyle czasu...
Długo zajmują Ci te sprawy czasu...
_____________________________
C.D.N 

poniedziałek, 22 września 2014

Rozdział 7 cz 2

- Oczami Laury- 
Wybiła 18:00 za pięć minut ma przyjechać po mnie Liam. Stresuję się, Sara i Wiktoria już są na miejscu, a kolacja już się zaczęła. 
 Pomalowałam się, ubrałam sukienkę i buty:


Ledwo co zeszłam na dół i zadzwonił dzwonek do drzwi,
to był On, ubrany jak na jakieś wesele... Czułam się przy nim jak jakaś wieśniara.
Li- Cześć, jesteś już gotowa? Wyglądasz zjawiskowo.
L- Tak jestem już gotowa, możemy już iść. Tylko zamknę dom.
Li- Dobrze więc ja będę czekał w samochodzie.
Poszedł, boże, ale mi się trzęsą ręce. 
Pozamykałam okna i drzwi, włączyłam alarm wzięłam klucze i zamknęłam drzwi na wszystkie możliwe zamki.  
Kiedy się obróciłam udając się do samochodu poczułam się dziwnie niezręcznie, no tak odwalona w najwyższych szpilkach idę do jednego z najdroższych aut. Co mogą sobie pomyśleć sąsiedzi? 
Weszłam do samochodu i od razu zapytałam:
L- Liam, dzwonili do Ciebie może... - Nie dokończyłam, przerwał mi.
Li- Tak dzwonili, ale bez obaw powiedzieli, że poczekają na nas.
L- Po co ta cała kolacja? Nie mogliśmy zjeść coś w domu?
Li- Gdybyś wiedziała o co chodzi to byś nie pytała.
L- O co Ci teraz chodzi?
Li- Chodzi mi o to, że jest bardzo ważna okazja, dlatego jest ta kolacja.
L- No dobrze, a mogę wiedzieć jaka to kolacja?
Li- Domyśl się, po co Niall by organizował taką kolację i zapraszał rodzinę swoją i Wiktorii. Są już razem prawie trzy lata.
L- Nie gadaj, że... - I znów nie do kończyłam, czemu ten cham mi przerywa!
Li- Tak, tak! Niall chce się oświadczyć! 
L- Dziękuję. - No i już się nie odzywam, boże, niech znów mi przerwie to nie wiem co mu zrobię!
Li- Czemu tak o wszystko pytasz, nikt Tobie nic nie powiedział?
L- A czy jakby ktoś mi powiedział to bym Cię...- Tak tak znów mi przerwał! Ale w jaki sposób, kiedy ja chciałam się rozwinąć On tak po prostu mnie pocałował.

Li- Pocałowała? Hm... Sądzę, ze tak, właśnie teraz też się ze mną całowałaś.
L- To było z zaskoczenia! Dlaczego mi to robisz?
Li- Przepraszam, nie umiem powiedzieć Ci tego, co bym bardzo chciał...Po prostu nie potrafię, czuję, że mam kluskę w gardle... Za każdym razem jak próbuję...
L- Boże, Liam, co próbujesz mi teraz powiedzieć?
Li- Jak myślisz co?
 Po dłuższym patrzeniu mu prosto w oczy, powiedziałam.
L- Kocham Cię ty cholerny dupku!
A teraz jedź szybko do tej piepszonej restauracji!  Wieczność na nas czekać nie będą!
Liam zaczął się śmiać.
Li- Taaa... Też Cię Kocham...

niedziela, 21 września 2014

Rozdział 7 cz1

-Oczami Wiktorii-
  Pięć minut po wejściu Liam'a do góry usłyszeliśmy trzaśnięcie drzwiami. Nie wiem o co się tam stało, nie było ani krzyków, ani niczego innego. Poszłam do góry z myślą, że zastanę Liama przed drzwiami pokoju...ale nikogo tam nie było. Postanowiłam zejść na dół, po Niall'a. Chce ich zostawić w domu na godzinę i zobaczyć jak to wszystko się potoczy. 
W- Niall kochanie, chodź ze mną do sklepu, proszę Cię sama sobie nie poradzę.
N- No dobrze, tylko wezmę klucze.
W- Sara, Harry, chcecie coś ze sklepu?
S- Jak byś mogła kup mi te płatki na rano.
W- No dobrze, Harry, a ty chcesz coś?
H- No jak byś mogła, to kup mi trzy Twixy bo już mi się kończą.
N- Okej, to jedziemy? 

W- Tak, tak tylko wiesz co Niall ja może jeszcze pójdę się przebrać, jestem cała brudna, nie wiem w jakiejś mazi...
N- Będę czekał w aucie.
- Oczami Harry'ego-
Położyłem się na kanapie przed telewizorem, nic dziwnego zawsze się tak kładę, u dziewczyn czujemy się jak u siebie, tak samo jak one u nas. Dobrze, że tak się dogadujemy.
 Usnąłem, kiedy się przebudziłem było już ciemno, w telewizorze leciał jakieś show. Chciałem się obrócić na drugi bok, ale kosmyk włosów zaczął mnie łaskotać, obróciłem głowę i zobaczyłem Sarę, spała tak słodko... Nie miałem serca ją budzić. Przytuliłem ją, i pocałowałem w czoło. 
 Nawet nie zdążyłem usnąć, bo po chwili wpadł z krzykiem Niall do domu i trzasnął drzwiami, za nim wpadła Wiktoria i się zaczeła głośno śmiać. 
N- Wasz pan przyszedł! Ruszać szanowne dupy i zwijać się do domu!
Sara się obudziła, Liam z Laurą zbiegli na dół zobaczyć co się dzieje.
N- No widzę, że wszyscy są już na dole, to super chłopaki, jedziemy do domu.
* 10 minut później*
*Oczami Sary*
Chłopaki już pojechali. Byłam bardzo zmęczona, kiedy zobaczyłam Harry;ego na kanapie śpiącego położyłam się obok i usnęłam, a kiedy się obudziłam, byłam w niego wtulona. Czułam się niebywale dobrze i bezpiecznie, serce przy nim się uspokajało, a jednocześnie biło jak szalone.  Niesamowite uczucie można powiedzieć, że nie powtarzalne.
*Oczami Laury*
*kilka tygodni później*
 Mijały tygodnie, dni leciały jak wiatr, ja i Liam'em nie jesteśmy razem. Sara z Harry'm, ciężko powiedzieć ponieważ spotykają się całują przytulają, chodzą za rękę ulicami Londynu, ale wciąż nie było tego pytania. Dzisiaj Niall zaprosił nas wszystkich na kolację, dostaliśmy zaproszenia, o dziwno nie były one zapisane normalnie pojedynczo tylko parami, zostałam zaproszona z Liam'em, Sara z Harrym, Zayn z Perrie, Louis z Eleanor no i on z Wiktorią.
Mieliśmy się szykownie ubrać, ponieważ szliśmy na kolację do jednej z najdroższych restauracji w mieście. Wiedziałam, że coś się szykuje. Niall zaprosił w tajemnicy swoich bliskich oraz Wiktorii. 



sobota, 13 września 2014

Rozdział 6 cz.3


Chcesz się lepiej wczuć w rozdział? Włącz tą piosenkę! ;'))

_______________________________________
  
 *Oczami Sary*
 To dziwne, przecież była taka zawiedziona jak wychodziłyśmy, znudzona, zapłakana, można powiedzieć, że wręcz zmieszana...
 Bez pukania weszłam do jej pokoju razem z Wiktorią. Co zobaczyłyśmy? Hm... Paczkę papierosów otwarte wino, w połowie wypite, dwie lampki i Laurę. To był dziwny widok. Przecież Ona nie na widzi osób które palą, wypić lubi, ale tylko z towarzystwem... Poszłam sprawdzić czy jest ktoś po za nami w mieszkaniu. Nikogo nie było. Wróciłam do Wiktorii i Laury.
S- Co tu robią dwie lampki wina Laura?
L- ...
W- Papierosy? Masz jakiegoś gościa?
L- Nie, nie, wzięłam dwie lampki wina bo nie mogłam się zdecydować z której pić, muzykę włączyłam na poprawienie humoru, ale mi nie wyszło. Dlatego poszłam do sklepu po papierosy. Kiedy otworzyłam to wino, po prostu zaczęłam się śmiać. Chyba popadam w depresję... - Zaczęła się śmiać. 
  Nie wiem dlaczego, ale mam przeczucie, że ani Ona ani Liam sobie nie radzą z tą sytuacją. Każdemu zależy, ale nikt nie umie się do tego przyznać. Samo patrzenie na ból przyjaciół rozsadza od środka. Laura wyglądała okropnie. Tusz spływał jej z oczu, miała ubraną na sobie koszulę w kratę Liam'a i czarne zakolanówki. W  pewnym momencie wyszła z pokoju Wiktoria. Poszłam wtedy za nią.
 * Oczami Wiktorii *
Już dłużej nie mogłam wytrzymać patrzeć na to. Wyszłam z pokoju i wyciągnęłam telefon z kieszeni spodni. Zaraz za mną wyszła z pokoju Sara, zostawiając Laurę samą. 
S- Co się dzieje?
W- Nie wiem... Dzwonię do Niall'a.
S- Po co akurat w tym momencie Niall?
W- Zobaczysz...


W- Niall? Kochanie mógłbyś przyjechać?
N- Tak, coś się stało?
W- Ale jesteś teraz w domu z chłopakami?
N- Jestem w domu, ale Louis i Zayn pojechali do wesołego miasteczka z dziewczynami. 
W- To weź ze sobą koniecznie Liam'a
W tym momencie Sara poszła do pokoju gdzie siedziała Laura.
W- A i Harry'ego koniecznie też!
N- Nie mów, że bawisz się w swatkę...
W- Niall, kochanie nie bawię się w żadną swatkę, po prostu sądzę, że Liam'owi i Laurze to się przyda, a Harry mógł by też się streszczać. Będziemy czekać wchodź bez pukania, klucz jest pod chodniczkiem przed wejściem.
N- No dobrze, postaram się być jak najszybciej. 
W- Kocham Cię.
N- Ja Ciebie też, do zobaczenia.
* Oczami Harry'ego *
Siedziałem spokojnie sobie na blacie kuchennym kiedy do pomieszczenia wszedł Niall.
N- Zbieraj się.
H- Po co? 
N- Jedziemy do dziewczyn, a po za tym musimy zabrać tam Liama.
H- Chcesz zginąć? Przecież On nas zje jak wejdziemy do jego pokoju.
N- Mało mnie to obchodzi. Ruszaj się!


Byłem w wielkim szoku kiedy powiedział tak do mnie Niall. Zawsze był miły i potulny, a tu wylatuje z takim tekstem. Cóż, ubrałem się i poszedłem do pokoju Liama. Kazałem mu się zwijać, mówiąc, że jedziemy do dziewczyn. 
Był zdziwiony, podniósł głowę do góry i powiedział:
Li- Po co? Po co mam tak jechać? - Po jego głosie było słychać, że ledwo się trzyma.
W tamtym momencie stwierdziłem, że to konieczne. Pobiegłem na dół po jego buty i kurtkę.
Rzuciłem mu tym w twarz. Krzyczałem, już mnie rozsadziło. Nie wiem dlaczego, sam to przeżywam. 
H- Ty się pytasz po co?! Jedziemy tam w twoim interesie! Rusz się w końcu! Nie będziemy na Ciebie czekać wieczność! A tym bardziej jakakolwiek dziewczyna! Za dziesięć minut masz być w aucie!
Wyszedłem z jego pokoju i trzasnąłem drzwiami.
*10 minut później*
N-Liam idziesz czy mamy jechać sami?!
Li- Już idę... - schodząc powoli po schodach.
Poszliśmy do garażu, Liam usiadł do tyłu, ja jako pasażer,a Niall kierowca. 
Kiedy dotarliśmy do ich domu, pozamykaliśmy auto i weszliśmy do mieszkania. Na dół zeszła Wiktoria i Sara. Liam poszedł niepewnie po schodach do góry. Miałem nadzieję, że w końcu wszystko się wyjaśni. 
*Oczami Liama*
Nie wiem, naprawdę nie mam pojęcia, po co ja tam do cholery poszedłem?!
Można to nazwać jakimś przeczuciem? 
Akurat jak doszedłem do łazienki wyszła z niej Laura.
W mojej koszuli... Stanęła naprzeciw mnie i patrzyła. Do oczu zbierały się jej łzy. Sam miałem ochotę się rozpłakać. Zrobiła niepewny krok w moją stronę. Wglądało jakby chciała coś powiedzieć, ale jednocześnie nie miała odwagi.
Po chwili szybko się wycofała dwa kroczki do tyłu zakładając ręce na klatkę piersiową.
L- Po co przyszedłeś?!
Podszedłem  do niej, na co ona popatrzyła mi głęboko w oczy. Poczułem jakby cały świat stanął mi przed oczami. 
Nawet nie wiem kiedy to się stało, ale gdy otworzyłem oczy była wtulona we mnie. A mi pociekły łzy po policzkach. Na co dodała...



piątek, 12 września 2014

UWAGA! WAŻNE!

 Chyba już każdy z nas słyszał, że nasz kraj jest na liście oczekujących, na koncert naszych idoli. Nie ma jeszcze oficjalnie potwierdzonego faktu, że zamierzają nas odwiedzić. Chodzi plotka, że nasz ukochany zespół ma zamiar nas odwiedzić 25 kwietnia 2015/ #INFO_NIE_POTWIERDZONE!
 Tak czy siak, zwracam się z prośbą o dodawanie poniższego zdjęcia na instagramy, blogi, stronki o One Direction, twitterach. Musimy zrobić wszystko, aby było o nas bardzo głośno na świecie!

Mam nadzieje, że zrobimy furorę na ziemi!

czwartek, 11 września 2014

Rozdział 6 cz.2

 *Oczami Wiktorii*
Laura siedziała zamurowana, Sara z resztą też.
Nie dziwię się im, powinnam im powiedzieć to już dawno temu, a przynajmniej Sarze, nie wiem jak bym zareagowała na taką informację, jeśli chodziłoby o mnie i Niall'a. 
L- Dobra dziewczyny, wygląda na to, że robił sobie ze mnie żarty.
S- Nie nie robił... Myślisz, że powiedział by takie coś w obecności chłopaków i Wiktorii?
Ja jakoś nie sądzę. 
W- Mam powiedzieć Niall'owi, żeby z nim o tym porozmawiał?
W tamtym momencie zadzwonił dzwonek do drzwi. Poszłam otworzyć, w drzwiach stał Liam.
Li- Cześć Wiktoria, jest może Laura?
W- Liam... Chyba musimy porozmawiać...
Wejdź i idź do kuchni.
*W tym samym czasie Sara i Laura pobiegły do jednego z pokoi*
Rozejrzałam się i upewniłam, że jesteśmy sami na dole.
Po chwili zaczęłam go wypytywać...
W- No to proszę, Liam... Mam rozumieć, że zapomniałeś o naszej umowie...
Li- Właśnie. Tak dokładnie, przyszedłem w tej sprawie...
Możesz mi powiedzieć, gdzie jest Laura?
W- Um... Nie wiem, czy będzie chciała z Tobą rozmawiać... 
Li- Dlaczego? Coś się stało?
W- Liam bo zaraz Ci jebnę.
Obrócił się, po prostu się obrócił i pobiegł po schodach do góry, zachowywał się jak desperat, biegał po wszystkich pokojach otwierając  każde drzwi po kolei i wołając jej imię. Kiedy podszedł do ostatnich drzwi, nie wbiegał, zapukał i uroczym głosem, zapytał :
- Wszystko w porządku kochanie?
L- Nie, nic nie jest w porządku! Dlaczego kochanie, co ty sobie w ogóle wyobrażasz! Możesz mi powiedzieć kim dla Ciebie jestem?!
-Powiedziała otwierając drzwi przed Liam'em.


*Oczami Liama*
To było straszne, zapłakane oczy, mokre policzki i usta, które drżały i nie wiedziały czy się uśmiechać, czy wybuchnąć. Dziwnie się czułem, stojąc przed nią, to jest ta pieprzona bezsilność, chciałbym dużo powiedzieć, dużo pokazać, ale nie potrafię. Boję się, że wszystko co się dzieje wokół mnie to jeden wielki żart!


Li- Możemy porozmawiać? Tak sam na sam... Sami, rozumiesz...
L- No dobrze, to może chodźmy do...
S- Wejdźcie do pokoju, już wychodzę, nie będę przeszkadzać...
Li- Dziękuję...
S- Nie masz jeszcze za co.
Weszliśmy do pokoju. Usiedliśmy na łóżku.
L- To o czym chciałeś rozmawiać?
Li- Bo wiesz... Nie przychodzi mi łatwo to powiedzieć. Zbieram się do tego od sześciu miesięcy...
L- No mów dalej, słucham Cię.

Li- Kocham Cię! 
<Brawo Liam w końcu to kurwa powiedziałeś!>
L- ...
Li- To co robiłem dotychczas, każdy gest w twoją stronę, to nie było dla żartu, ani przez przypadek. Zależy mi na Tobie, jak na nikim innym. 
L- Nie wiem co powiedzieć...
Może... Może, to odpowiedni moment. 
Liam... Potrzebuję czasu, muszę to przemyśleć. Czy to w ogóle ma sens?
Proszę Cię, zostaw mnie samą.
Li- Dobrze, ale między nami wszystko w porządku?
L- Tak, tak. W porządku.

*Oczami Sary*
Kiedy z Wiktorią siedziałyśmy na kanapie, po schodach zbiegł Liam, nie wyglądał na zadowolonego. 
Wybiegł jak poparzony, dodając ' cześć wam' przy otwieraniu drzwi.
Szybko pobiegłyśmy do pokoju, w którym siedziała Laura. Była w kącie koło szafy, skulona, zapłakana.
Usiadłyśmy obok niej, mocno się wtulając.
*Trzy dni później*
Umówiłam się z Harry'm i Niall'em na spacer po parku, Wiktoria wtedy była w domu, a Laura pojechała na zakupy.
Czekałam speszona koło ławki. Niall i Harry się spóźniali. Po chwili zadzwoniła do mnie Wiktoria. Powiedziała, żebym przyszła do pobliskiej kawiarenki. Tam czeka na mnie Harry i Niall, a ona zaraz się do nas przyłączy.
Kiedy usiadłam koło nich Hazz zachowywał się nie naturalnie. Nie wiedziałam o co im chodzi. Wszyscy powariowali. Nie potrzebowałam długo, aby się dowiedzieć o co tak na prawdę chodziło.
W ciągu kilku sekund dowiedziałam się, ze Liam majaczy. Nie je, nie pije, nawet nie wychodzi z domu. W tym całym spotkaniu chodziło o to, żeby powiedzieć Laurze, żeby tylko się do niego odezwała, bo właśnie tego On potrzebował. Totalnie nie wiedziałam co robić. 
Kiedy przyszłyśmy do domu była cisza, wchodząc kolejno po schodkach ku  górze było coraz głośniej... Śmiechy, muzyka i dziwne odgłosy, dobiegające z Laury pokoju...
_____________________________
C.D.N 

poniedziałek, 8 września 2014

Rozdział 6 cz1

   *Oczami Laury*
Końcówka tamtego dnia? Hmm... Było miło, nawet bardzo miło. Najlepsze pożegnanie z Liam'em dotychczas. Zastanawia mnie tylko jedno, skąd On umie tak dobrze całować? Chyba nie powinnam się zastanawiać. Po prostu w jego towarzystwie jest mi dobrze. Czuję się bezpieczna, a kiedy mnie przytula czuję ciepło. Czasem mam wrażenie, że robię z siebie idiotkę. Może po prostu On chce się mną pobawić, a kiedy już wpadnę po całości zostawi jak niedojedzone ciastko. Może, z każdym kensem ma mnie dość? Głupio mi, daję się mu jak jakaś tepa lala. Ale co innego mam do robienia? Zakochałam się, zakochałam się w wyjątkowym chłopaku. To jest normalne, każdy ma chyba uczucia, człowiek w życiu szuka tylko jednego. Dążąc do wcześniej postanowionych sobie celów, dążysz do spełnienia marzeń. Moim marzeniem jest znajść upragnione szczęście którego w życiu jest mi cholernie brak. Kiedyś i do mnie przyjdzie...A może po prostu moim szczęściem w życiu jest właśnie On? Może to właśnie Liam... A może jakiś inny człowiek, a on jest jednym wielkim zawodem miłosnym? Bardzo mi na nim zależy, tylko on nie mówi zbyt dużo na temat swoich uczuć. Wczorajsze pożegnanie należało do wyjątkowych i zapadło mi w pamięci bardzo mocno.
Nie wiem dlaczego, ale poczułam się choć na chwilkę komuś potrzebna. To niesamowite, że jeden człowiek może, aż tak zamieszać komuś w głowie, że właśnie ten jeden człowiek ma taką moc, i działa na mnie jak na lalkę. To miłe, poczuć się jak księżniczka która znalazła swojego księcia chociaż na te kilka sekund. One zmieniają człowieka, zaczynam rozumieć czym jest miłość kiedy jest się choć na chwilę tym pieprzonym szczęściarzem który spróbował szczęścia ale się nim jeszcze nie przejadł.  Najlepsze jest, że po spróbowaniu uzależniasz się od tego uczucia jak od narkotyków, alkoholu czy tytoniu, nie możesz przestać pragnąć doświadczyć tego po raz kolejny. Później chcesz tego jeszcze więcej i więcej, ale czym bardziej czegoś pragniesz to odwraca się do Ciebie rogami, bardziej cierpisz niż jesteś szczęśliwy.  
To nie tak, że człowiek kiedy jest zakochany musi spędzić każda chwilę na przebywaniu z tą osobą. Bycie zakochanym to coś innego, można powiedzieć, ze to dziwne uczucie, niepowtarzalne, człowiek niezakochany nie poczuje tego nigdy. A ja chyba tego doświadczyłam. Jego piękne oczy, i słodkie usta przyciągają mnie jak magnez.
 Pragnę go, chcę aby był przy mnie w każdym momencie, kiedy jest mi potrzeby oraz nie, potrzebny jest mi do normalnego funkcjonowania, co bez niego nie jest to takie proste. 

Kiedy szłam dzisiaj ze schodów rozmyślałam o nim, bardzo dużo, zamiast patrzeć pod nogi zamyślałam się i przewróciłam się o schodek. W tamtym momencie podeszła do mnie Sara i Wiktoria.
*Oczami Sary*
Ostatnimi czasy Laura była strasznie rozkojarzona, a to wszystko przez Payne'a. Mogli by w końcu ze sobą porozmawiać jak człowiek z człowiekiem. Całują się, przytulają i bóg wie co jeszcze, ale wciąż nie są razem. Z resztą o czym ja mówię. Ja i Harry nie jesteśmy lepsi. 
Podeszłam z Wiktorią do siedzącej na schodach Laury.
Ej, no co jest? Widzimy, że coś jest Cię gryzie... - Powiedziałam spoglądając prosto w oczy przyjaciółki.
L- Nic takiego, po prostu gryzie mnie pewna sytuacja.
W- Nie gadaj nam tu głupot, ugrysć to mogę Cię ja, Sara no i pan Payne.
S- Wiktoria ma rację. Mów co się stało.
L- No bo, to jest dla mnie dziwna sprawa, nigdy jeszcze w takim czymś nie byłam...
S- Chodzi o Liam'a tak? Czy się mylę?
W- Sara? Chciałaś powiedzieć mylimy? *
S- Tak, tak o to mi chodziło.
W- No więc...Rozmawiałam z Niall'em na wasz temat... 
Wiktoria wspominając o tej rozmowie z Niall'em starała się patrzeć prosto w oczy Laury, ale ta nieśmiało dała głowę na dół...
W- I dowiedziałam się, i  nie mówię Ci tego, że jestem twoją przyjaciółką, tylko sądzę, że powinnaś o tym wiedzieć, ale skoro Liam Tobie tego jeszcze nie powiedział, to miałam to zrobić ja, pół roku temu, na imprezie urodzinowej Sary kiedy Liaś był piany wygadał mi się, ze jest tobą cholernie zainteresowany, ale czuje, ze tego nie odwzajemniasz. Razem z chłopakami powiedzieliśmy mu, ze jeśli nie powie Ci tego w ciągu tych sześciu miesięcy powiem Ci to ja... Nie miej mi tego za złe.
Patrzyłam na Wiktorię, a poźniej na Laurę, patrząc na ich reakcje. Laura była spokojna, o dziwo. 
L- Ale dlaczego, kiedy...
W- Bo, te pół roku... To one minęły wczoraj...Liam nic Ci nie powiedział? 
L- Nie... Nic...
S- Kochanie, nie przejmuj się, jesteś cudowna...
____________________________________
C.D.N 

sobota, 6 września 2014

Rozdział 5

*Oczami Nialla*
Od piętnastu minut oglądamy film, jest kompletna cisza... 
I tu nagle wparywują  Liam i Laura w najlepszych humorach.
Szczerze mówiąc już myśleliśmy, że powiedział jej co czuje, przniśli napoje i resztę zakupów na stół.
Dziewczyny piły drinki, a my piwa, dopóki się nie skończą, Louis i Eleanor na kanapie wtuleni obok nich Zayn i Perrie. Na podłodze siedziała Wiktoria ze mną, a obok nas Sara z Harrym. Liam usiadł na fotelu, a Laura na drugim obok niego.
 Po chwili wszyscy poszli spać, oprócz Zayna i Perrie, oni zasnęli na kanapie przed telewizorem.
*Oczami Laury*
 Wstał Liam z fotelu i powiedział do mnie:
Li- Ej ty młoda, leć się kłaść spać, już jest późno. 


 Popatrzyłam na niego jak na jakiegoś modela, i zaśmiałam się pod nosem.
 Li- Z czego się śmiejesz? No już wyjazd do łóżka!
 L- Wyganiasz mnie? 
Li- Przyszła na Ciebie pora panienko.
L- Nie ruszę się stąd, póki ty nie pójdziesz.
Li- No to doigrałaś się...
 L- Tak i co mi zrobisz?
 Li- Hmm... Co? Nich no chwilkę pomyślę... Może to?

 Li- Dobranoc, słodkich snów.

L- Jesteś chamski, wiesz?
Li- Wiem, ale pociąga cię to.
L- Wcale nie?
Li- Nie? Hmm. No to udowodnij, że nie.
L- Dobranoc Liam.
No i poszliśmy do góry. Dziwnie tak, nawet nie jesteśmy ze sobą, a tu takie namiętne pocałunki. 
* Następnego dnia *
*Południe*
*Oczami Sary*
Wieczór, był genialny, nawet Harry obiecał, że mnie odprowadzi dzisiaj do domu, po obiedzie. Ale na obiad chce iść na miasto, tak mi powiedział, i dodał, ze chce spędzić trochę czasu tylko ze mną. To było urocze z jego strony. Mam dziwne przeczucie, od którego się uzależniam, w jednej sekundzie czuję mocne bicie serca, łaskotanie w brzuchu, momentalny uśmiech i miliony myśli na sekundę. Właśnie na myśl o Nim. Jeszcze nigdy nie byłam tak blisko kogoś Harry to mój przyjaciel, chciałabym, żeby było z tego coś więcej, ale ja mówić mu nie będę co czuję, to chłopak powinien pierwszy. Po za tym, nie chcę niszczyć naszej przyjaźni, bo przecież jak byśmy nawet byli razem i się rozstali to już by nie było jak teraz. Kto wie, może w ogóle byśmy urwali ze sobą kontakt? Nie, nie chcę go tracić. Jest jedną z najważniejszych osób w moim życiu. Na widok jego pięknego uśmiechu mam wrażenie, że ziemia się pode mną ugina, serce, że wyskoczy z klatki piersiowej, a nogi robią się jak z waty. 
Kiedy się obudziłam, nie leżałam sama w łóżku, 
czułam, czułam, że ktoś mnie przytula, czułam jego zapach, ciepłe ręce na mojej tali. Mogłabym się tak budzić co dnia. A ten moment przewijać non stop. Zamknęłam oczy i się przewróciłam na drugi bok.Mocno się wtuliłam, wtedy nasze nogi się poplątały. Poczułam jego ciało, i jego usta na moim policzku. Przytulał mnie coraz mocniej, aż w końcu  zdecydowałam się otworzyć oczy. Nie myliłam się, to był Harry. 
H- Dzień dobry księżniczko, dobrze się spało?
S- Tak, Harry, co my robimy razem w łóżku?
H- A no wiesz...
S- Czy my...?
H- Nie, nie bój się. Trochę wczoraj popiliśmy, odprowadziłem Cię do łóżka gdzie miałaś spać i poszedłem do siebie. Kiedy obudziłem się byłaś już u mnie w łóżku, wtulona.
S- Ah no dobrze, przepraszam Cię za to. Jak jestem piana to robię wszystko bezmyślnie. Um... Harry?
H- Tak?
S- Czy coś Ci mówiłam zanim poszłam spać, albo w trakcie snu...? Wiesz, chcę wiedzieć, czy gadałam głupoty...

H- Haha nie, nic nie mówiłaś. 
S- No więc dobrze, pójdę się przebrać... Nie ma to jak spać w opakowaniu...
*Oczami Harry'ego*
No co miałem jej powiedzieć? Tak, kochanie wyznawaliśmy sobie miłość? Kocham Cię nad życie? Ale nie mogę tego powtórzyć bo nie chcę zjebać naszej przyjaźni?
Dlaczego, życie jest tak bardzo skomplikowane? Jestem zakochany, cholernie zakochany w przyjaciółce. Nie chcę ryzykować, nie chcę,ale muszę, muszę to w końcu kiedyś jej powiedzieć... Długo tak nie pociągnę... Dzisiaj idziemy na obiad. Obiad we dwoje, i później odprowadzę ją do domu. Tak jak zawsze. Będzie miło, bez miłości, tylko przyjaźń. Jestem idiotą, nie wyznam dziewczynie która jest tą jedyną, że ją kocham, bo się boję, ze tego nie odwzajemnia... Pomijając już fakt, że kiedy patrzę w jej oczy, szukam siebie, z nadzieją, ze może gdzieś tam jestem. Głupia  nadzieja, tylko ona jeszcze trzyma mnie. Stoję na nogach, często się potykam i chwieję, ale i tak mówię, ze jest stabilnie. Debil, po prostu debil. 
*Oczami Wiktorii*
Wstałam, i na biegu poszłam do łazienki. Jakby ktoś powiedział, że tam znajdę szczęście. Moje przeczucie mnie nie myliło, tam znalazłam moje i tylko moje szczęście, Niall'a...
Obudziłam się i nie było go obok... Stał przed lustrem i się golił. Pocałowałam więc go w ramię, i zeszłam na dół szykować śniadanie. Na kanapie wciąż spał Zayn i Perrie, a na blacie kuchennym leżała kartka od Louisa, że pojechał zawieść Eleanor do domu. Po dziesięciu minutach zeszła Sara cała w skowronkach, chwilę po niej Niall i Liam. Laura jeszcze spała, a Harry szykował się w łazience. Sara pomogła mi zrobić śniadanie, a Liam z Niall'em przygotowali stół powyciągali talerze, szklanki i poznosili wszystko co przygotowałyśmy. Zanim się obejrzałyśmy  Zayn i Perrie już siedzieli przy stole, a Laura... Zeszła, poszła do stołowego i krzyknęła...
L- Ja pierdole! Jaki tu jest syf! Kurwa! Człowiek nie może iść na boso, bo zaraz w coś wdepnie! 
Nie, to wcale nie było tak, nikt się z tego nie śmiał... Wszyscy myśleli, że sobie żartuje, dopóki nie wparowała do jadalni. 
L- No szkurwa! Ja tam depcze po jakiś śmietankach. A wy zamiast tam chociaż trochę ogarnąć to śniadanie jecie... Brawo!
Li- Tak to jest jak się idzie boso po imprezie.
L- Ty się lepiej nie udzielaj, jestem na Ciebie wściekła!
Z- Dobra, haha, koniec, jesteś zła na niego bo co? Bo Cię całował wczoraj? Chyba jakbyś nie chciała to byś się odsunęła...
L- To ty nie spałeś?
Z- Nie, Perrie tez nie spała. Mamy kilka waszych zdjęć z wczoraj...
L- Boże, jaki wstyd.
N- My tam się bardzo cieszymy, w końcu Liam!
L- Jak to w końcu? Co w końcu?!
H- Niall idioto! 
L- Widać dosyć dużo mnie omija, nawet kiedy jestem na zabawie z wami...  Zaczynam się was bać...
Li- Chyba musimy porozmawiać, jak jesteś gotowa, to odprowadzę Cię do domu...

L- Tak jestem gotowa, ale chyba z golaskiem nie pójdę przez środek miasta...? Chyba wiesz o czym mówię?
Li- Mi ubranie się w całości zajmie krócej niż tobie ubranie butów kochana.
L- Dobrze, więc chodźmy. Chętnie pójdę już do domu.
Ubrali się i wyszli. Ja z Niall'em poszliśmy do sypialni, pomalowałam się i ubrałam.
Niall szedł mnie odprowadzić, ale po drodze wstąpiliśmy do studia, bo blondasek zapomniał słuchawek wczoraj. W połowie drogi zadzwonił do niego Zayn, ze musi szybko przyjść do domu, bez żadnych ale... Pożegnał się ze mną i zapomniałam mu dać słuchawki które trzymałam w reku.  Przez resztę drogi spotkałam Liama, po drugiej stronie drogi, który wracał już do siebie. Założyłam słuchawki Niall'a i szłam dalej...


W tamtym momencie zaczął lać deszcz, dobrze, ze wzięłam z domu chłopaków parasolkę. Moja intulicja mnie nie zawiodła.
*Oczami Sary*
Na obiad z Harrym wyszliśmy godzinę po Wiktorii i Niall'u. 
Ustaliliśmy, ze zjemy na drugim końcu miasta, ponieważ było bardzo słonecznie.  Kidy byliśmy już w restauracji deszcz zaczął strasznie padać. Nie zapowiadało się na przelotny deszcz tylko na porządną  burzę, mieliśmy tego dnia pecha, nawet parasolki nie włożyłam do torebki idąc na noc do chłopców. Z Harrym na obiedzie starałam się zachowywać naturalnie, często się uśmiechałam, a on często się zawieszał... Nie wiem o czym myślał. Nie chciał mi powiedzieć. Od jakiegoś czasu dziwnie się zachowuje. Nie poznaję go, już nie jest taki szalony, ani wybuchowy. Teraz, teraz cały czas zamyślony, cichy... Chyba, ze to ja się zmieniłam. Nie wiem. Czuję się dziwnie.  Kiedy nastąpiła cisza, po patrzyłam mu prosto w oczy, i najzwyklej w świecie się uśmiechnęłam.
 S- Coś nie tak Harry?
H- Nie wszystko w porządku.
S- No chyba nie wiesz panie kolego z kim zadzierasz!
Ładnie to tak kłamać? 
 H- Haha, nie kłamie pani koleżanko. Idziemy już stąd? 
S- Haha no dobrze chodźmy, trochę pada, ale damy radę.
H- No, a jakby inaczej?
Szliśmy przez jakąś godzinę, jako jedyni bez parasolek. Nie sprawiało nam to jakiegoś większego problemu. Świetnie się bawiliśmy tańcząc w deszczu i się śmiejąc.
Kiedy doszliśmy już pod mój dom, deszcz padał jeszcze mocniej. Zaczęłam tańczyć śpiewać i skakać jak szalona. 
No i wyszło, padłam na drogę, lekko się zachwiałam idąc po krawężniku i spadłam. Harry pomógł mi wstać...
Stanęliśmy naprzeciwko siebie, cali mokrzy i brudni od błota.
To był jeden z najgłębszych spojrzeń w oczy, zobaczyłam w nich siebie. I wtedy nastąpił moment o którym marzyłam odkąd znam Harry'ego. Ten magiczny moment. Który zapadł w mojej pamięci. Jeszcze nigdy nie byłam tak szczęśliwa!

Rozdział 4 cz.2

*Oczami Laury*
Rozgościłyśmy się, na miejscu była już Wiktoria z Niall'em, Perrie z Zaynem i Eleanor z Louisem również. Przyszłyśmy jako ostatnie. 
Chłopaki przygotowali jedzenie, herbata z ciastkami tez była..
 Po oglądnięciu pierwszego filmu było już po północy, poszłam do łazienki, a Liam zaraz za mną do kuchni.
Kiedy usiadłam na kanapie z resztą, w progu stanął Liam..
Li- Harry, byłeś na zakupach tak? 
H- No tak byłem
Li- Nie zapomniałeś przypadkiem czegoś z Listy?
H- Nie no wszystko kupiłem...
Li- Spójrz na listę i zobacz na stół czego nie ma...
*Harry wyciąga z kieszeni listę zakupów i spogląda na stół*
H- Cholera jasna!
Li- No właśnie, już jadę do sklepu...
Z- Przecież sklepy są pozamykane...
L- Stacja benzynowa jest otwarta, a czego nie ma?
N- Napoi...
W- No i alkoholu...
L- No to akurat nie ma problemu
Li- Jedziesz ze mną Laura do towarzystwa?
S- No jedzie! 
L- Dzięki Sara! Dobrze pojadę.
Li- To świetnie, chodź zbieramy się. 
 Okej, Laura, opanuj emocje, to tylko dlatego, że jest miły, tak zaproponował Ci to tylko dlatego, że jest miły...
Li- Wsiadaj do auta, wiem, może nie jest zbyt ładny, ale uwielbiam stare auta... 
L- Jest bardzo ładne, zawsze chciałam takim jechać.
Li- No dobrze, stacja jest trochę daleko, pojedziemy na tą koło zjazdu na skraju miasta.
L- No tak, zapomniałam, ze to tak daleko...
Li- No nie szkodzi, i tak bliższe sklepy są pozamykane, co jak co jest już prawie pierwsza w nocy..
 * W tym samym czasie w domu chłopaków *
Perrie - No, żeby w końcu się udało! Mam dosyć już organizowania tych przyjęć tylko dlatego, żeby Liam w końcu jej powiedział. Do cholery jasnej. Harry? Zrobiłeś to celowo czy przez przypadek...
H- Przypadek, czysty przypadek... 
El- Jakoś Ci nie wieżę..
H- Oj no co takie podejrzliwe jesteście... Po prostu chciałem pomóc koledze... Widać, że jest mu ciężko...

P- Nie, no nie wieżę, ty się bawisz w swata, hahaha!
H- Oj tam w swata, po prostu chcę być świadkiem tak? 
S- Dobra, dobra Harry już wszystko wiemy... Hahahah!
* Wszyscy się śmieją * 
H- A ty Sara co? Nie chciałabyś kiedyś być świadkową swojej przyjaciółki? Ja bym bardzo chciał.
S- No jasne, ze bym chciała.
W- Będzie! Będzie moją! 
El- W takim razie ja biorę Wiktorię na świadkową, słyszysz Louis, zapamiętaj!
Lou- Spokojnie, jeszcze nawet zaręczyn nie było...
Z- A najwyższy czas Lou!
N, S, H, W - Ooo właśnie, my czekamy Lou...
N- Hahahhahaah! Jesteś w kropce!
W- Niall, żebyś ty nie był.
N- Ja? Ja już jestem.
S- O czyli kolejne zaręczyny będą?
N- Nie no nie tak szybko, wszystko na spokojnie..
W- Yhyym, na spokojnie, tak jak wczorajszej nocy tak spokojnie kochanie?
N- Wiktoria, kochanie cicho...

W- Oj no co, wstydzisz się tego? Hmmm?
N- Nie no skąd... 
W- No to dobrze.
*Oczami Liama*
 Ledwo co dojechaliśmy na stację, auto nam coś szwankuje.. Obyśmy wrócili do domu...
Poszedłem zrobić zapasy na noc, alkohol, napoje, ciastka na jutro...
Laura wtedy siedziała na masce samochodu, i czekała, aż przyjdę, schowałem zakupy,a ona wciąż siedziała, podszedłem do niej.. 
Li- Na co tak patrzysz?
L- Jest piękne niebo dzisiaj...
Li- No rzeczywiście, ale wolę patrzeć na coś innego niż, za gwieździste niebo...
L- Tak? A na co? Może też chcę popatrzeć na to?
Li- Widzisz, za każdym razem spoglądając w lustro...
*Oczami Laury*
Nie wiem dlaczego to zrobiłam... Po prostu zerwałam się w jego stronę i pocałowałam. Nigdy tego nie czułam.
Jego reakcja... Mogłabym oglądać ją w kółko ...
Piękny szczery uśmiech, lśniące oczy...
 Li- No więc dobrze... Teraz możemy wracać kochana do domu na filmy...

L- No dobrze.