sobota, 6 września 2014

Rozdział 4 cz.2

*Oczami Laury*
Rozgościłyśmy się, na miejscu była już Wiktoria z Niall'em, Perrie z Zaynem i Eleanor z Louisem również. Przyszłyśmy jako ostatnie. 
Chłopaki przygotowali jedzenie, herbata z ciastkami tez była..
 Po oglądnięciu pierwszego filmu było już po północy, poszłam do łazienki, a Liam zaraz za mną do kuchni.
Kiedy usiadłam na kanapie z resztą, w progu stanął Liam..
Li- Harry, byłeś na zakupach tak? 
H- No tak byłem
Li- Nie zapomniałeś przypadkiem czegoś z Listy?
H- Nie no wszystko kupiłem...
Li- Spójrz na listę i zobacz na stół czego nie ma...
*Harry wyciąga z kieszeni listę zakupów i spogląda na stół*
H- Cholera jasna!
Li- No właśnie, już jadę do sklepu...
Z- Przecież sklepy są pozamykane...
L- Stacja benzynowa jest otwarta, a czego nie ma?
N- Napoi...
W- No i alkoholu...
L- No to akurat nie ma problemu
Li- Jedziesz ze mną Laura do towarzystwa?
S- No jedzie! 
L- Dzięki Sara! Dobrze pojadę.
Li- To świetnie, chodź zbieramy się. 
 Okej, Laura, opanuj emocje, to tylko dlatego, że jest miły, tak zaproponował Ci to tylko dlatego, że jest miły...
Li- Wsiadaj do auta, wiem, może nie jest zbyt ładny, ale uwielbiam stare auta... 
L- Jest bardzo ładne, zawsze chciałam takim jechać.
Li- No dobrze, stacja jest trochę daleko, pojedziemy na tą koło zjazdu na skraju miasta.
L- No tak, zapomniałam, ze to tak daleko...
Li- No nie szkodzi, i tak bliższe sklepy są pozamykane, co jak co jest już prawie pierwsza w nocy..
 * W tym samym czasie w domu chłopaków *
Perrie - No, żeby w końcu się udało! Mam dosyć już organizowania tych przyjęć tylko dlatego, żeby Liam w końcu jej powiedział. Do cholery jasnej. Harry? Zrobiłeś to celowo czy przez przypadek...
H- Przypadek, czysty przypadek... 
El- Jakoś Ci nie wieżę..
H- Oj no co takie podejrzliwe jesteście... Po prostu chciałem pomóc koledze... Widać, że jest mu ciężko...

P- Nie, no nie wieżę, ty się bawisz w swata, hahaha!
H- Oj tam w swata, po prostu chcę być świadkiem tak? 
S- Dobra, dobra Harry już wszystko wiemy... Hahahah!
* Wszyscy się śmieją * 
H- A ty Sara co? Nie chciałabyś kiedyś być świadkową swojej przyjaciółki? Ja bym bardzo chciał.
S- No jasne, ze bym chciała.
W- Będzie! Będzie moją! 
El- W takim razie ja biorę Wiktorię na świadkową, słyszysz Louis, zapamiętaj!
Lou- Spokojnie, jeszcze nawet zaręczyn nie było...
Z- A najwyższy czas Lou!
N, S, H, W - Ooo właśnie, my czekamy Lou...
N- Hahahhahaah! Jesteś w kropce!
W- Niall, żebyś ty nie był.
N- Ja? Ja już jestem.
S- O czyli kolejne zaręczyny będą?
N- Nie no nie tak szybko, wszystko na spokojnie..
W- Yhyym, na spokojnie, tak jak wczorajszej nocy tak spokojnie kochanie?
N- Wiktoria, kochanie cicho...

W- Oj no co, wstydzisz się tego? Hmmm?
N- Nie no skąd... 
W- No to dobrze.
*Oczami Liama*
 Ledwo co dojechaliśmy na stację, auto nam coś szwankuje.. Obyśmy wrócili do domu...
Poszedłem zrobić zapasy na noc, alkohol, napoje, ciastka na jutro...
Laura wtedy siedziała na masce samochodu, i czekała, aż przyjdę, schowałem zakupy,a ona wciąż siedziała, podszedłem do niej.. 
Li- Na co tak patrzysz?
L- Jest piękne niebo dzisiaj...
Li- No rzeczywiście, ale wolę patrzeć na coś innego niż, za gwieździste niebo...
L- Tak? A na co? Może też chcę popatrzeć na to?
Li- Widzisz, za każdym razem spoglądając w lustro...
*Oczami Laury*
Nie wiem dlaczego to zrobiłam... Po prostu zerwałam się w jego stronę i pocałowałam. Nigdy tego nie czułam.
Jego reakcja... Mogłabym oglądać ją w kółko ...
Piękny szczery uśmiech, lśniące oczy...
 Li- No więc dobrze... Teraz możemy wracać kochana do domu na filmy...

L- No dobrze.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz