Wczorajszy wieczór uważam za udany, nawet bardzo, bardo udany. Louis z Eleanor poszli sobie do domu kilka minut po dwudziestej pierwszej... Zostaliśmy tylko ja, Laura i Zayn. Do Zayna dzwoniła Perrie, ponieważ zaczęła się martwić, że tak późno nie wraca... Malik opuścił nas grubo po 00. Kiedy zostałem sam z Laurą, dużo rozmawialiśmy, poszliśmy do najlepszej imprezowni w Londynie, dużo tam wypiliśmy i tańczyliśmy. Dużo o sobie się dowiedzieliśmy, dobrze, na to liczyłem. Teraz bardzo boli mnie głowa nie powinniśmy tak dużo w siebie wlewać. Ale było warto. Zakolegowaliśmy się, i umówiliśmy w sobotę znów na jakieś wyjście wieczorem, w gronie znajomych albo sami.
*Oczami Laury*
Ale mnie łeb napierdala, tępa idiotka, a mówiłam, że nie pije się gówna bo później głowa daje siwe znaki? Oczywiście, najlepiej nie słuchać trzeźwej siebie tylko pianej... Nic nie pamiętam co wczoraj się działo. Jest 5 rano, a za godzinę z Sarą mamy być już w aucie i jechać na sesję...Padam z nóg! Niestety, czas podnieść dupę z łóżka i obudzić Sarę, pokój miała naprzeciwko mnie więc wtoczyłam się do środka z oporem usiadłam koło niej i zaczęłam ją szturchać żeby się obudziła, tak, żeby nie obudzić Wiktorii.
Zeszłam na dół kiedy Sara ubierała na siebie ciuchy, nakładała makijaż. W tedy ja zajęłam się śniadaniem.Jak Sara zeszłą na dół poszłam ja ubrałyśmy się, zjadłyśmy śniadanie, wypiłyśmy kawę i wyszłyśmy przed dom, gdzie czekał już na nas samochód.
*Oczami Sary*
Napisałam krótką wiadomość Wiktorii, żeby się nie stresowała gdybyśmy nie odbierały telefonów, wracamy jutro w południe, a prezerwatywy wsadziłam jej w szafkę nocną.
*Oczami Wiktorii* Kiedy wstałam była już trzynasta w południe, Niall miał wpaść do mnie o czternastej i mieliśmy zrobić chińszczyznę na obiad. Wszystkie składniki są w lodówce i szafkach w kuchni. Dziewczyny pomyślały dosłownie o wszystkim pisząc w liściku. Poszłam do góry ubrać się i uczesać. Wtedy do domu wpadł Horan z kwiatami które,rzucił na blat kuchenny i ruszył od razu do mnie na górę się przywitać...
Dzień zapowiadał się świetnie, poszliśmy do kuchni, zrobiliśmy obiad przy czym nie oszczędzaliśmy sobie namiętnych chwil we dwoje. Musieliśmy wykorzystać fakt, ze chociaż tego dnia byliśmy sami w domu.
*Oczami Laury*
Przez całą drogę pisałam sms z Liamem.
S- Z kim ty tak piszesz? *Spoglądając na swój telefon i pod śmiechując się pod nosem*
L- Piszę z Liamem, nic nie pamiętam z wczorajszego wieczoru, tylko jak Lou i El szli do domu...
S- Nie dziwię Ci się, wróciłaś taka nawalona do domu, że myślałyśmy, że się nie dowleczesz do sypialni...
L- Aż tak, źle ze mną było? Boże, nigdy więcej nie piję z Liamem.
S- Hahah pij sobie do woli, ale nie wtedy kiedy mamy zaplanowaną sesję.
*Wychodząc już na plan zdjęciowy*
Poszłyśmy się przygotować i praca się zaczęła...
Po zdjęciach poszłyśmy do hotelu gdzie miałyśmy spędzić noc...Cały czas wydzwaniali do nas Harry i Liam.
*Oczami Niall'a*
Wieczór przyszedł błyskawicznie, a dzień spędziliśmy bardzo pozytywnie... Wieczorem poszedłem pod prysznic, a Wiktoria szykowała się do pójścia zaraz po mnie, kiedy wyszedłem z łazienki zobaczyłem puste łóżko, a Wiki nie było...Pomyślałem, że poszła na dół, ale zaskoczyła mnie, dostałem poduszką w tył głowy!
Wtedy zaczęła się walka...
Niall zaczął robić zdjęcia Wiktorii, śmiali się całowali, byli bardzo szczęśliwi
Rano pierwszy wstał Niall, poszedł do kuchni zrobił śniadanie wziął różę i przyniósł na tacce razem z ciepłą herbatą.
Zastał wtedy już ubraną i prawie pomalowana Wiktorię szykującą się do wyjścia z nim, ponieważ miała dla niego niespodziankę.Kiedy Wiktoria już się pomalowała Niall ją przyciągnął do siebie i pocałował.
Chwilę po tym ubrali się oboje i wyszli z domu...










Cudne. Już kocham tego bloga <3 szybko dawaj nexta. :*
OdpowiedzUsuńZapraszam do siebie: http://onemoments-twoworlds-zayn-fanfiction.blogspot.com/
Następny rozdział już jest :)
UsuńCieszę się, ze się podoba x